Nie chcę go zranic. Zawsze byliśmy bardzo dobrymi kolegami. Mogliśmy gadac godzinami i o wszystkim. On nawet mnie trochę kiedyś tam podrywał. Wie, że się w nim kocham od naszych znajomych. Ja mu nigdy o tym nie powiedziałam, bo się bałam, że go stracę, a on nigdy nie pytał. Oni twierdzą, że ja też nie jestem mu obojętna i że to widac z daleka, że coś nas łączy. A teraz gra mi na nerwach i specjalnie na moich oczach podrywa inne. Nie chcę się skompromitowac przed nim. Jak mam mu wyznac uczucia?
Prawie rok temu chciał żebym z nim poszła na piwo, ale tak niespodziwanie wyskoczyl z tą propozycją, że akurat tego dnia nie mogłam niestety. :/ A on chyba myślał, że żartuję i znowu się pyta: "To kiedy idziemy na to piwo?", a ja odpowiedziałam: " No dziś nie mogę, ale wiesz, to zależy od Ciebie". żeby nie było że nie chciałam, ale on już więcej nie zaproponował tego.
A ostatnio jak z nim gadałam 2 tyg temu, spytał się mnie, czy chcę ściągę z religii a ja się śmiac zaczęłam i mówię że nie, dzięki. A on mówi na luzie: i tak ci pokażę i podrzucił mi pod nos, a to był "Hymn o miłości" św. Pawła (wiecie: "miłośc cierpliwa jest, łaskawa jest; miłośc nie zazdrości" i tak dalej) Myślę, że znacie ;DD. Trochę się speszyłam.
Myślicie, że to był jakiś znak z jego strony?
Mamy 18 lat
