Witam, mój problem nie jest oryginalny, ale chciałbym go tu poruszyć, bo czytanie innych postów nie przyniosło mi odpowiedzi na moje wątpliwości. Otóż zakochałem się w pewnej dziewczynie. Znamy się ponad 1,5 roku, przy czym kocham się w niej od prawie roku. Nie wiem jak poznać czy ona czuje do mnie to samo, czy też nie. Raz wydaje mi się, że może coś czuć, a raz że nie. Byliśmy już razem na wakacjach i kliku wycieczkach, przy czym ta ostatnia wycieczka była tylko we dwoje. Wszystkie wyjazdy były z jej inicjatywy i to ona mnie zawsze prosiła żebym z nią jechał. Mogłoby to świadczyć o tym, że coś do mnie czuje, ale widzę, że nie jestem jej najlepszym kolegą, bo znam innych, z którymi lepiej się jej bawi np. na imprezach itp. Jestem także raczej małomówny i widzę, że z tamtymi kumplami też więcej gada, podśmiechują się itp. Więc czemu ze mną chce jeździć? Raz po pijaku powiedziała mi także, że jest jej smutno, że oddalamy się od siebie i chciałaby być bliżej, częściej się spotykać itp (mieliśmy w tedy taki okres, że rzadziej się widywaliśmy). Kiedyś byłem już prawie pewny, że mam u niej szanse, więc zacząłem robić różne aluzje co do naszego związku, ale zawsze jakoś zmieniała temat czy coś. Można by pomyśleć, że jest wstydliwa, ale wręcz przeciwnie, jest to typ zadymiary, która z niejednego pieca chleb jadła. Opowiadała mi parę razy o swoich byłych chłopakach i że znów chciałaby mieć kogoś, więc czemu odrzuca moje zaloty, a jednocześnie chce ze mną przebywać? Wątpię żeby bała się nowego związku, bo zna mnie już bardzo dobrze, a od ostatniego jej związku dużo wody w rzece upłynęło. Czasami mam także wrażenie, że działam jej na nerwy, każde zdanie więc dokładnie ważę w głowie zanim powiem, staram się być pod każdym względem jak najbardziej doskonały. Męczy mnie już to wszystko, ta cała niepewność. Bardzo rzadko się zakochuję (to mój drugi raz) i boję się, że stracę tę okazję (mam już 22 lata i jeśli będę się zakochiwał z tą częstotliwością co teraz to przed 30 raczej się nie ożenię :/ ) Pomóżcie, bo już naprawdę nie wiem co robić, mam ochotę pociąć sobie klatę nożem żeby przytłumić emocje! Myślałem żeby wyłożyć kawę na ławę, ale tak zrobiłem parę lat temu, gdy byłem po raz pierwszy zakochany. Dostałem oczywiście kosza i znajomość się rozpadła. Tą dziewczynę kocham znaczenie mocniej od tamtej i nie przeżyłbym powtórki z tamtego scenariusza

Co robić?