Zdarzało się - głownie w liceum. Na trasie dom - szkoła miałem 2 punkty, często wpadaliśmy z kumplami.
Oczywiście stawki były niewielkie. Zdarzało się i jakieś wagary spędzić na "rozkminianiu" typów.
Wygrane?! - no cóż mogły być takie jak stawki, czyli nie wielkie.
Sądzę podsumowując, że byłbym na zero.
Teraz nie mam żadnego punktu koło siebie, a że uzależniony nie jestem

to obstawianie zdarza mi się bardzo rzadko.