Mam problem z nadwagą...a raczej to już otyłość bo mój wskaźnik BMI wynosi 34,95, czyli niemalże otyłość II stopnia:(. Wstydzę się chodzić po szkolnych korytarzach, chodzić na basen, wstydzę się już samej przed sobą:(. Potrafię zjeść w 1 dzień kilka lodów, 2 tabliczki czekolady, duże chipsy, kilka batonów, wielki obiad , rogale 7days'y. W szkole mamy automaty ze słodyczami, potrafię w nich kupić 6-7 batonów i zjeść jednego dnia w szkole. Nie chodzę na dyskoteki, do kina, nie wychodzę z domu kiedy nie muszę, chyba że jest godzina 21 i robi się ciemno wtedy czasem wychodzę "na rower", ale to tylko wymówka, bo jadę do sklepu nakupić słodyczy i zjeść je przed powrotem do domu. Nie wiem co robić:(. Za miesiąc wakacje a jak wyglądam jak czołg, nie wyjdę taka na plaże i będę miała kolejne koszmarne wakacje jak co roku.

Co mam robić , co jeść i jak żyć żeby w końcu schudnąć. Chciałabym ważyć 52-53 kg. To moje małe marzenie:(. Interesuje mnie jak najwięcej wypowiedzi:(