Zdecydowanie się z Tym zgadzam, że każdy ma coś dzikiego w sobie.
A tak w ogóle, to ja lubie tylko pocałunki brutalne. W niczym innym brutalności sobie nie życzę. Lubie kiedy facet, przytula mnie ciepłą kołderką jak jestem chora i mam nos czerwony jak Rudolf i lubie kiedy nie ucieka jak mam okres i wyzywam go od mizoginistów. Lubie jak chwyta mnie za rękę siedząc, kiedy milcząc siedzimy obok siebie oglądając zachód słońca nad jeziorem. Lubie być przytulana, gładzona po włoskach. Kiedy śpiewa dla mnie piosenki, kiedy patrzy mi w oczy i mówi, że jestem piękna. Lubie jak goni za mną przez pół miasta z szalikiem, którego zapomniałam zabrać. Kiedy wytrzymuje w pkoju z moją mamą nieokazując, żę chętnie uciekł by przez okno. Lubie kiedy na mnie krzyczy, kiedy użalam się nad sobą a potem podsuwa pod nos ulubionę czekoladki i tłumaczy, zę wcale tak nie jest jak myślę. Lubie, jak się nie wścieka, kiedy po raz kolejny zepsuje komputer. Lubie jak pomaga mi znaleść psa, który uciekł piąty raz w tygodniu.
Jestem normalna... No poza tymi pocałunkami... to taka mała dewiacja
